Najpiękniejsze zaproszenia ślubne - Arte Designer

Zaproszenia ślubne, na studniówkę - teksty

ABC zaproszeń ślubnych

Z życia pracowni

Follow Me on FacebookFollow Me on Pinterest Follow Me on Google Plus

Facebook

A tak to wszystko sie zaczęło


A tak to wszystko się zaczęło …

W 2007 roku rozpoczęliśmy pierwsze przygotowania do naszej wymarzonej uroczystości. Chociaż zaręczyny miały miejsce w maju, dopiero w październiku na ślubie naszych znajomych poczuliśmy urok tego niezwykłego wydarzenia i porządnie wzięliśmy się do pracy. Ślub miał się odbyć za rok, na zaplanowanie i wykonanie wszystkich szczegółów mieliśmy więc wystarczająco dużo czasu. Teoretycznie ... W praktyce okazało się, że choćbyśmy mieli i trzy lata, pewnie i tak byłoby go za mało. Większość sal weselnych była już bowiem niedostępna, zostały tylko takie na 200, czy 300 osób, a my w planach mieliśmy niewielkie kameralne przyjęcie. Wymarzona data 21 czerwca też okazała się już wszędzie zajęta. Do tego wszystkiego szczegółowo przygotowany plan zniweczył mój nieplanowany pobyt w szpitalu. Opadły z nas wtedy wszystkie pierwsze zachwyty i z chmur trafiliśmy w prawdziwą przedślubną krzątaninę. Dziś wiemy o niej wszystko! Kiedy wybraliśmy już nową datę (czerwiec z uwagi na dostępne terminy sal zamieniliśmy na sierpień), uroczy kościółek (właściwie to on nas wybrał) i zagubiony w lesie malutki dworek (jaki to cud, że czekał na nas jeszcze wolny) i zarezerwowaliśmy wszystkie punkty, przyszła pora na opracowanie wstępnej koncepcji dekoracji naszego ślubu i wesela. I w tym miejscu zaczyna się pierwsza w historii działalność Arte. Oczywiście wtedy jeszcze o tym nie wiedzieliśmy.

W mojej rodzinie wszyscy malowali. Malowała babcia, malowała moja mama, nawet wujek, ja też więc od dzieciństwa malowałam … wszędzie! Najlepiej odpowiadały mi szkolne zeszyty, w późniejszym wieku malowałam już na drewnianych listwach, ścianach i szafkach, oczywiście ku niezadowoleniu mojej mamy J Krasnoludki w lesie zamieniłam na bardziej ambitne dzieła. Nie ważne jak wyszło, ważne było jednak samo tworzenie i pomysł. Ojciec mojego przyszłego męża od lat pracował w poligrafii, a mój przyszły mąż w ramach wakacyjnego zajęcia doszkalał się u niego od dzieciństwa. Od roku z zamiłowania tworzyłam różne karteczki okolicznościowe, a mama od zawsze miała hopla na punkcie dekoracji … jak się okazało dziedzicznego. Podstawy i chęci mieliśmy więc potężne, doświadczenie w kwestii ślubów i zaproszeń– żadne. Decyzja jednak zapadła: zaproszenia ślubne robimy sobie sami!

Obejrzeliśmy jeszcze raz nasz ukochany dworek, kościółek, poskładaliśmy wszystkie elementy w głowie i wybór padł na malinową czerwień, przeplataną starym złotem i kapką tradycyjnej bieli. Opracowaliśmy wstępny fason zaproszeń (co o dziwo nie sprawiło nam żadnej trudności) i wzięliśmy się za poszukiwania niezbędnych nam materiałów. I tu kolejne schody … całą Warszawę wzdłuż i wszerz objeździliśmy w poszukiwaniu odpowiedniego złotego brokatu i kleju który spełnił by nasze wymagania. Trwało to dobre dwa miesiące. Na szczęście bez trudu znaleźliśmy potrzebny nam papier i mogliśmy nadrobić zaległości. Koncepcja wielokrotnie była jeszcze modyfikowana i udoskonalana. System tworzenia ciągle sprawiał nam kłopoty i też ciągle był zmieniany. Za każdym razem pracę zaczynaliśmy od nowa, i od nowa, i od nowa … Nie poddając się do zaproszeń dodaliśmy jednak jeszcze winietki, numerki na stoły, karty menu, podziękowania dla rodziców , świadków i naszych gości oraz tablicę z powitaniem gości weselnych i planem stołów. Część elementów wypisywałam ręcznie piórkiem maczanym w atramencie. To też sprawiło, że część wykonanej już pracy trzeba było robić od nowa. Zanim nauczyłam się nim sprawnie posługiwać i opracowałam własną ozdobną czcionkę – minęło sporo czasu. Część elementów sami zbijaliśmy i malowaliśmy farbą na złoto. Część szyliśmy z pomocą rodziny. Każdy element musiał bowiem idealnie pasować do pozostałych.

Ostatecznie dla naszych Rodziców i rodziców Chrzestnych przygotowaliśmy białe, ręcznie malowane zaproszenia ślubne, wykonane na bazie eleganckiego, delikatnie tłoczonego papieru. Zaproszenia z falowanym zamknięciem ozdobione były złoto-srebrnymi kwiatowymi motywami, złotą lamówką oraz wytworną białą tiulową kokardą, ozdobioną malutkimi złotymi koralikami oraz złotym, brokatowym sznureczkiem. Powstało łącznie sześć takich zaproszeń.

Dla naszych pozostałych gości przygotowaliśmy zaproszenia w kolorze czerwonym, z falowanym, brokatowym złotym motywem oraz biało-złotą kokardą, przewiązaną złotą wstążką.

Wszystkie nasze ślubne zaproszenia wykonaliśmy i ozdobiliśmy ręcznie, przy użyciu dość prymitywnych narzędzi i metod: linijki, ołówka, nożyka, nożyczek, brokatowych długopisów i piórka. Wszystkie zostały wypisane przez nas ręcznie przy użyciu tradycyjnego pióra i atramentu. Wszystkie rozwieźliśmy również w ozdobnym koszyku ozdobionym czerwonym atłasem, złotą brokatową wstążką oplatającą rączkę koszyka oraz dwoma kokardami biało- złotą, identyczną jak na czerwonych zaproszeniach oraz białą tiulową z cudnymi złotymi koralikami. Obie kokardy umieściliśmy z boku rączki koszyka tak, aby stanowiły jedną kompletną ozdobę. Niestety nie zachowały się żadne ładne zdjęcia ani ślicznego koszyczka, ani samych niepogniecionych jeszcze zaproszeń.

Najlepiej zapamiętanym przez nas elementem jest historyczny już dzisiaj „wzornik przerwy”, który ciągle gdzieś ginął. Pierwszy profesjonalny wykonany przez nas element do wyrobu zaproszeń ślubnych, czyli idealnie wycięty kawałek kartonu.

Oprócz zaproszeń na ślub, wykonaliśmy również winietki na stoły (czerwone z biało-złotą wklejką i tiulową białą kokardką z dodatkiem złotej wstążeczki, również wypisywane piórkiem), zawieszki na alkohol (w tym specjalne z dedykowanym wierszykiem dla naszego świadka i świadkowej), zawieszkę na klamkę do pokoju Pary Młodej, numerki stołów mocowane bezpośrednio w wazonach z kwiatami, czerwone skórzane karty menu ze złoconymi napisami i złotym sznureczkiem, plan stołów wykonany na bazie drewnianej samodzielnie zbijanej ramy malowanej na złoto, podziękowania dla świadków w formie dyplomów, podziękowania dla rodziców w postaci złotych albumów ze zdjęciami, oraz podziękowania dla gości w formie biało-złotych i czerwonych woreczków z czekoladkami w złotych papierkach. Te ostatnie do dziś wywołują nasz zachwyt.

Dziś nie wiemy już dokładnie ile razy wszystko poprawialiśmy. Dokupowaliśmy papiery i robiliśmy od nowa. Chęć stworzenia ideału, opanowała nas bez reszty. Wszystko to robiliśmy sami ręcznie z takim zaangażowaniem, że nie wiemy nawet kiedy zleciało pół roku. Byliśmy już tym wszystkim porządnie zmęczeni, nigdy jednak nie mieliśmy dość. Z tego wszystkiego ledwo zdążyliśmy przed ślubem. Efekt jednak wart był zachodu! Spełniliśmy swoje marzenia. Zrobiliśmy coś swojego, oryginalnego, niepowtarzalnego, no i znaleźliśmy swoją drogę życia. Ukochaną pracę w którą włożyliśmy całe nasze serca. Teraz nie wyobrażamy już sobie życia bez zaproszeń ślubnych. One dały nam radość tworzenia na co dzień, no i wspólną pasję z której jesteśmy wyjątkowo dumni!


Zaproszenia ślubne karoliny

Wszystkie wzory papeterii, teksty oraz zdjęcia prezentowane na stronie artedesigner.pl są własnością Pracowni Arte Designer.
Ich kopiowanie i wykorzystywanie bez zgody Właściciela jest zabronione.

Sklep internetowy Shoper.pl